STARSZA ONA, MŁODSZY ON

Nikogo nie dziwi widok dojrzałego mężczyzny z dużo młodszą partnerką. Kiedy to jednak kobieta wiąże się ze sporo młodszym partnerem, od razu pojawiają się niewybredne komentarze.  Co ciekawe, w tym układzie obrywa się zarówno partnerce – „zachciało jej się na stare lata”, jak i partnerowi, nazywanego nierzadko maminsynkiem czy utrzymankiem. W naszym patriarchalnym społeczeństwie, bardzo łatwo przychodzi nam oceniać związki, w których to kobieta jest starsza. Czy słusznie? Poznajcie historie trzech kobiet, które zgodziły się podzielić z nami swoim doświadczeniem.

„Przez 5 lat byłam w związku z partnerem młodszym o 12 lat. Niestety, mimo głębokiego uczucia, nie potrafiłam w pełni zaangażować się w ten związek. Bałam się i mój strach wygrał.  Rozstaliśmy się  – napisała do mnie Alicja –  Choć upłynęło już sporo czasu, nadal często o nim myślę. Zastanawiam się – co by było gdyby. Ale niestety, na powrót jest już za późno. Pozostały mi wspomnienia.”

„Poznaliśmy się w klubie jazzowym na urodzinach mojej koleżanki. Podszedł do mnie i zaprosił do tańca. Później zaczęliśmy rozmawiać i umówiliśmy się na spotkanie.” – pisze Ewa, która od 2-óch lat jest w związku z partnerem młodszym o 15 lat. I choć, jak przyznaje jest im razem bardzo dobrze, to ona sama wciąż ma do siebie pretensje, że pozwoliła na tą miłość. „To inteligentny, dojrzały emocjonalnie mężczyzna z nutą chłopięcej filozofii życia, no i do tego bardzo przystojny. – wyjaśnia –  Czuję się przy nim jak spełniona i dowartościowana kobieta. Jednak gdzieś tam w środku nadal mam opory, psychiczne bariery, które sprawiają, że nie pozwalam sobie by w pełni zaangażować się w ten związek”. O ich uczuciu wiedzą jej najbliższe przyjaciółki i dwóch jego znajomych. Wszyscy bardzo im kibicują.  „ Mój partner planuje wspólną przyszłość i nierzadko na tym punkcie dochodzi między nami do konfliktów. On czuje się często odepchnięty, bo nie wprowadzam go w swoje kłopoty czy obawy. – kontynuuje Ewa – Wiem, że nie powinnam stygmatyzować jego wieku. Te 15 lat teraz mnie nie przeraża, ale ja za chwilę będę miała 50 lat, a on 35 i te liczby już mnie obezwładniają. Co będzie z nami dalej, tego nie jestem pewna.”

Nieco inaczej o swoim związku opowiada Dagmara. „Byłam jego nauczycielką. Na moment przed maturą, zaczepił mnie na Facebooku bym pomogła mu z pewnym zadaniem.  Jako nauczyciel byłam jego guru, prosił mnie o radę przy wyborze studiów, dopytywał w jaki sposób najlepiej się przygotować. W czasie tych rozmów na Messengerze zostaliśmy przyjaciółmi i odkryliśmy  że mamy wiele wspólnych zainteresowań i podobnie patrzymy na świat.” Od tamtego momentu minęły już 4 lata, które Dagmara dzieli z mężczyzną młodszym o 17 lat. „Ja mam 41 lat, on 24. Łatwo nie jest, ale warto. Brzmi to może dziwnie. Jest bardzo ciekawym człowiekiem, przyjacielem i cudownym kochankiem. Jest moim wsparciem i kopniakiem gdy próbuję coś osiągnąć. Nie jestem jednak naiwna i widzę ile to wymaga ode mnie cierpliwości i wiary by mu pozwolić dojrzeć i się ukształtować przy jednoczesnym budowaniu naszej relacji.”  Gdy pytam jak na ich związek zareagowało otoczenie, Dagmara wyjaśnia: „Obcy nam ludzie w miejscach publicznych rzadko się w ogóle nami interesują tj. gdy idziemy za rękę czy wynajmujemy wspólny pokój. Czasem gdy ktoś nazwie mnie jego matką, on odpowiada że to moja żona i facetowi szczęka opada. W szkole, w której uczę raczej nikt nie komentuje mojego związku. Natomiast jeśli chodzi o bliższych to sprawa wygląda inaczej. Moi rodzice na początku nie mogli zrozumieć co daje mi związek z tak młodym człowiekiem. Chcieli dla mnie kogoś kto będzie wsparciem, ale takim raczej tradycyjnym finansowym. Ja jednak radzę sobie w tej kwestii świetnie mimo, że bogata nie jestem. Otrzymuje od niego inne wsparcie. W podejmowaniu decyzji, w pomocy gdy jej potrzebuję, a przede wszystkim świadomość że mam kogoś przy kim mogę być sobą. Nawet słaba czasami. Potem zaakceptowali nasz związek widząc jak on na mnie wpływa i jak traktuje. Mój brat od razu go polubił. Mówi że dzięki niemu jego siostra jest szczęśliwym człowiekiem.  Najlepiej przyjęły go moje dzieci, świetnie się z nim dogadują i chętnie zwracają się do niego po radę. Także rodzina partnera dość szybko zaakceptowała nasz związek. Bardzo lubimy się z jego mamą, razem uczestniczymy we wszystkich uroczystościach rodzinnych.”  Zapytana o to, czy nie nachodzą ją czasem wątpliwości, Dagmara odpowiada: „Nie byłabym szczera, gdybym powiedziała, że nigdy nie martwiłam się tą różnicą wieku.  Jednak kilka wydarzeń z mojego życia i otoczenia przekonało mnie, że nie mamy możliwości zaplanowania sobie przyszłości. Życie jest nieprzewidywalne. 10 lat temu nie pomyślałabym o tym że kiedyś będę rozwódką. Również śmierć dziecka w rodzinie znajomych dała mi dużo do myślenia nad planowaniem przyszłości. Żyję tu i teraz, nie myślę ci będę robić po 50 bo może mnie po prostu już tu nie być albo wręcz odwrotnie mogę obchodzić 15 rocznicę naszego związku.” A co by powiedziała kobietom, które wciąż się wahają czy wejść w związek z młodszym partnerem? „Jeśli tego chcą, to niech spróbują. Dojrzałe kobiety mają ten luksus, że mogą spojrzeć trzeźwo na to jak się im żyje, jak się czują przy takim mężczyźnie. Widzą czy wzrastają, budują, odkrywają, uczą się. To znak, że ten związek jest dla nich dobry. Nawet gdyby był tylko na kilka lat. Ale kilka szczęśliwych lat. I ważne by pamiętać, że związek musi mieć sens dla samych zainteresowanych, nie dla otoczenia, więc nie trzeba się ludziom z niego tłumaczyć. Ci, którzy nas znają i nam dobrze życzą, zobaczą jak kwitniemy. Reszta jest nieważna. Natomiast, jeśli czujemy się częściej sfrustrowane, przestraszone, zawstydzone, a partner ciągle będzie plasteliną z której chcemy sobie ulepić idealnego kochanka, to może to nie jest dla nas zdrowe. Same musimy wiedzieć co przeważa: akceptacja i zrozumienie czy żale i niepewność. Aaa!!! I żadnego planowania przyszłości na długie lata. Cieszmy się tym, co przynosi każdy kolejny dzień.”

 

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Podziel się z nami swoją opinią