PIĘKNO I SIŁA BEATRIX OST

Studiowała malarstwo z Kokoschką, tańczyła w szkole Isadory Duncan, występowała w filmach i na scenie. Muza Salvadora Dali i Alexandra McQueena. Członkini Akademii Nowojorskiej założonej przez Andego Warhola. Najczęściej ubrana w haute couture własnego projektu z charakterystycznym turbanem na głowie, tatuażem na czole i czerwoną szminką na ustach.  Beatrix Ost jest definicją ponadczasowego savoir-vivre’u, stylu i elegancji.

Swoim stylem, Beatrix, urzekła niejednego fotografa, a jej zdjęcia pojawiały się w takich tytułach jak Vogue, Harper’s Bazaar i Vanity Fair. Gościła także na okładce New York Times’a i nadal jest częścią słynnego bloga Ari Setha Cohena – Advanced Style. Wystawy jej obrazów i rzeźb zjeździły cały świat. Pisała scenariusze i produkowała filmy. Jej książka pt. „Dom mojego ojca” cieszyła się takim powodzeniem, że doczekała się kontynuacji.  Beatrix jest artystką, która całą sobą udowadnia, że styl i osobowość nie zależy od wieku.

Urodzona w 1940 roku w Niemczech, Beatrix nie miała łatwego dzieciństwa. To właśnie trudne czasy i powojenne pustki w sklepach sprawiły, że szybko nauczyła się jak z „niczego” zrobić „coś interesującego”. Sama przerabiała swoje sukienki, często nosząc je do góry nogami. W wieku 14 lat, jej niebanalny styl zwrócił uwagę pewnego fotografa, i tak zarobiła pierwsze pieniądze. Już wtedy uważała, że ludzi przyciąga do siebie nie tyle urodą, co dowcipem.

W wywiadach, często mówi o tym, że nigdy nie próbowała się dopasować, ale też nie robiła niczego by na siłę się wyróżniać. Działa naturalnie i spontanicznie. Swój wygląd uzależnia od swojego samopoczucie i pomysłów, które akurat przyjdą jej do głowy. Od 15 roku życia, malowała usta na czerwono i tak już zostało. Może dlatego że po wojnie, to właśnie czerwone usta były symbolem luksusu i elegancji. Kiedy osiwiała, nie chciała zakrywać swoich włosów. Siwe jednak wydawały jej się zbyt banalne. Kiedyś zobaczyła małą dziewczynkę z niebieskimi pasemkami na głowie i uznała, że to jest po prostu fajne. Od tamtej pory farbuje włosy na niebiesko lub fioletowo – odcień zależy od tego jak mocno „chwyci” kolor.   Historia jej tatuażu na czole też nie jest przypadkowa. Dwa razy miała raka skóry na czole. Za drugim razem, rana była tak duża, że pozostawiła po sobie dużą bliznę. Zamiast na siłę ją zakrywać, Beatrix postanowiła ją wyeksponować. W ten sposób uczciła swoją wygraną z chorobą. Sama często powtarza, że wszystko ma swoje pozytywne strony, a choroba jest lekcją siły i drogą do samorozwoju. Piękno bowiem nie jest synonimem perfekcji, tylko siłą, którą czerpie się z wewnątrz.

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Podziel się z nami swoją opinią