(NIE)ZŁY REKLAMODAWCA

Gdy jakiś czas temu pochwaliłam magazyn S Moda, za umieszczenie na okładce 5 pięknych dojrzałych kobiet, nie spodziewałam się, że wzbudzi ona taką dyskusję. Jedni ucieszyli się z tego, że magazyny sięgają po dojrzałe modelki, inni wyrażali niepokój, że jest to kolejny trend promujący idealny kanon piękna, nieosiągalny dla większości kobiet po 60-tce. Rynek mody wpędził już w kompleksy nastolatki które marzą o figurze Barbie, teraz w ten wir zaczyna wciągać się kobiety dojrzałe. Czy to jednak twórcy kampanii reklamowych są odpowiedzialni za tą sytuację? Nie do końca.

Okładka, o której mowa (zdjęcie poniżej), przedstawia profesjonalne modelki. Występują na niej: Jan de Villeneuve (70+.), Daphne Selfe (90), Anna von Rüden (60+),  Marel (50+) i Stephanie Grainger (70+).  Wszystkie są piękne, mają długie siwe włosy, są szczupłe, wysokie, opalone i niezwykle fotogeniczne. Czy tak wygląda przeciętna kobieta w wieku dojrzałym? Zdecydowanie nie. Tak jak przeciętna dwudziestolatka nie wygląda jak modelka Victorii Secret, tak samo przeciętnej siedemdziesięciolatce daleko do modelki z okładki. Niezależnie od tego po jaką kategorię wiekową sięgniemy, modelki są wybrane spośród milionów kobiet i nie są „typowymi kobietami”.  Co raz częściej, pojawiają się zatem głosy, że brakuje nam kampanii reklamowych, w których występowałyby osoby o zróżnicowanej urodzie – niższe, wyższe, z szerszymi biodrami albo z brzuszkiem. Zwolennicy tej teorii twierdzą, że dzięki temu wszyscy czulibyśmy się lepiej, mielibyśmy większy poziom samoakceptacji i wszystkim żyłoby się spokojniej. Trudno się z nimi nie zgodzić, przecież życie w świecie wszechobecnych ideałów może szybko wpędzić w kompleksy niejedną z nas.  Dlaczego zatem ludzie reklamy sięgają po wizerunek kobiet, z którymi trudno nam się utożsamić? Odpowiedź jest bardzo prosta. Koniec końców, niezależnie od deklaracji, my same wolimy oglądać te ideały!

Tak, tak Drogie Panie. Musimy zdać sobie sprawę, że ogromne koncerny kosmetyczne czy domy  mody nie są głupie. Im wszystkim zależy przede wszystkim na tym by swój produkt sprzedać. Jestem przekonana, że gdyby kobiety o urodzie „dziewczyny z sąsiedztwa”  wpływały na popularność produktów, to właśnie takie zatrudniano by w reklamach. Tymczasem, wbrew świadomym deklaracjom, kobiety dojrzałe chętniej sięgają po kremy reklamowane przez sporo młodsze koleżanki. Zresztą nie musimy sięgać zaraz po ogromne koncerny międzynarodowe i kampanie wielomilionowe by zaobserwować tą regularność. Wystarczy rzucić okiem na Laboskę. Zgadnijcie jakie zdjęcia i artykuły lajkujecie najczęściej? Czy te które przedstawiają nieznanych ludzi o niewyróżniającej się urodzie,  czy raczej tych znanych, których uroda zdecydowanie wyróżnia się ponad przeciętną? Jeśli macie wątpliwości to spójrzcie na zdjęcia poniżej.

Zdjęcie powyżej przedstawia trzy kobiety w różnym wieku, o różnej urodzie i różnej sylwetce. Nie zostało zrobione przez profesjonalnego fotografa, ani tym bardziej nie użyto tu Photoshopa. Przedstawia naturalne kobiety, takie jak te które codziennie mijamy na ulicach. Jakim zainteresowaniem cieszyło się to zdjęcie? Znikomym. W sumie 84 polubień. A teraz dla porównania zerknijcie na to:

To Helena Norowicz – znana aktorka i modelka. Zdjęcie zostało zrobione i obrobione przez profesjonalistów.  Zdjęcie zebrało prawie 500 polubień i zostało udostępnione 20 krotnie. To jest chyba najlepsza odpowiedź na komentarze pod zdjęciem, dlaczego ciągle pokazuje się Panią Helenę, a nie tzw. „przeciętną kobietę”? Ano dlatego.

To samo dotyczy artykułów. Artykuł o kampanii reklamowej, w której (o ironio!) wystąpiły kobiety o różnych doświadczeniach życiowych, grubsze, chudsze, z niepełnosprawnościami – nie cieszył się praktycznie żadnym zainteresowaniem – 11 polubień (link tu). Za to artykuł o kampanii L’Oreal, do której zaproszono piękne dojrzałe aktorki miało tych polubień już 162 (link tu). Prawdziwymi hitami zawsze są jednak największe ikony mody i kina – artykuł o Iris Apfel w jeden dzień przeczytało kilka tysięcy osób (link tu), a zdjęcie Sophie Lauren w kostiumie kąpielowym zebrało ponad tysiąc polubień (link tu).

Co z tego wszystkiego wynika? Rzecz bardzo prosta. Mimo tego, że większość chciałaby widzieć w magazynach modowych czy w telewizji kobiety podobne do nas samych, to podświadomie zawsze dłużej zatrzymamy wzrok na osobach o nieprzeciętnej urodzie. Świat reklamy jest światem sztucznym i wyidealizowanym, ale niekoniecznie na wyłączne życzenie reklamodawców. To my jesteśmy „konsumentem reklamy”, a reklamodawcy nie robią nic innego, jak tylko chcą nam się przypodobać. Dopóki będziemy wybierać produkty reklamowane przez tych ładniejszych, szczuplejszych czy znanych – to takie osoby będą zapraszane do udziału w sesjach zdjęciowych. Wbrew pozorom każda kampania reklamowa, w której marki decydują się pokazać osoby starsze, grubsze, z mniejszości etnicznych czy z niepełnosprawnościami jest dla nich ogromnym ryzykiem finansowym. Oczywiście pewnie tego typu reklamy zostaną docenione za swoją „misyjność”, ale niekoniecznie będą miały przełożenie na sprzedaż. Czy to jest fair? Jasne, że nie. Zamiast jednak wciąż krytykować magazyny czy wybiegi mody, reklamy kremów czy perfum, przyjrzyjmy się naszym własnym wyborom. To my każdego dnia podejmujemy decyzje zakupowe czy czytelnicze i w dużej mierze to my same kreujemy ten pokręcony świat.

 

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Podziel się z nami swoją opinią