MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!

Małgorzata Śliwińska, 59 l., mama Adama i Ewy,
przedsiębiorca, wegetarianka. Lubi polskie komedie romantyczne,
kocha Łódź, zwierzęta i zdrowe gotowanie.

 

Małgosia jest promienną i tryskającą energią kobietą. To jedna z tych osób, z którymi od razu łapie się kontakt, a popołudniowa kawa kończy się wspólną kolacją.

Na pytanie skąd zainteresowanie aktorstwem odpowiada: „Już jako nastolatka lubiłam kino. Kupowałam tygodnik FILM, który przenosił mnie do świata aktorów. Wydawali mi się wtedy tacy nierealni. Moją miłością był Jan Englert. Marzyłam, że może ja też kiedyś będę aktorką.”

I choć życie potoczyło się inaczej niż planowała, to świat filmu pozostał ważny.

„Całkiem niedawno zainteresowałam się castingiem.” – opowiada – „Niestety więcej propozycji do statystowania czy też ról do epizodów jest w Warszawie. Jeżdżę więc czasem do Warszawy na castingi do ról epizodystycznych. Wypadam zawsze dobrze. Przed kamerą nie mam żadnego stresu. W moim mieście jestem w banku twarzy.”

Długo rozmawiamy też o tym, czy łatwo o pracę statysty w wieku 50 +.  „O rolę statysty  łatwiej niż o rolę do epizodów.  – wyjaśnia Gosia – Statystów poszukuje się zarówno mężczyzn jak i kobiet, tak młodych jak i starszych. Konkurencja jest dość spora. Do statystowania nie ma żadnych castingów. Wybiera się w twarzach. Często statystują te same osoby, które już się wcześniej sprawdziły.”

Nie jest tajemnicą, że zarobki za statystowanie są właściwie symboliczne. Jednak nie o pieniądze tu chodzi.  „Najciekawsze dla mnie i myślę, że nie tylko dla mnie, jest sam pobyt na planie obok znanych i lubianych aktorów. Okazuje się, że na szklanym ekranie odbieramy często trochę inaczej naszych ulubieńców. Muszę przyznać, że aktorzy, których spotykam na planie są niezwykle mili  i przyzwyczaili się też do tego, że chcemy zrobić sobie z nimi fotkę.” – opowiada ze śmiechem.

Pytana o minusy tej pracy, długo się zastanawia. „Minusem jest to, że niekiedy jest się na planie po 8 – 10 godzin, no a potem w filmie jestem 2-3 minuty w jakimś ujęciu. Ale w sumie i tak jest fajnie. Wszyscy są mili, niekiedy jest dużo śmiechu, a czasem jakieś nowe znajomości. Najważniejsze dla mnie jest to, że coś się w życiu dzieje innego, trochę jak w bajce. Mam ogromną satysfakcję jak oglądam film, a tu dzwonią do mnie znajomi z okrzykiem: „Gosia właśnie widzę cię na ekranie!” Jest dużo radości.”

I choć wiele już w życiu osiągnęła, to wciąż snuje kolejne marzenia: „Marzę abym mogła się spełniać na każdej płaszczyźnie i jako żona, matka, w przyszłości jeszcze babcia, ale taka odlotowa, kolorowa, szczęśliwa i bogata. Nie chciałabym być starą, niezadowoloną, zmęczoną życiem kobietą. Zawodowo chciałabym, żeby życie mnie zaskoczyło. Prywatnie być szczęśliwą i piękną.”

Poproszona o rady dla tych, którzy chcieliby spróbować swoich sił w filmie, mówi: „Czytajcie ogłoszenia – internet , facebook, szukajcie w waszych miastach agencji banku twarzy. Wysyłajcie  swoje propozycje wraz ze zdjęciami. Oczywiście nastawcie się na cierpliwość. Telefon z propozycją zadzwoni w najbardziej nieoczekiwanej chwili. Marzenia się spełniają.”

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Podziel się z nami swoją opinią