MAŁGORZATA SKRZYPCZAK

Małgorzata Skrzypczak, wiek: 56, zawód: nauczycielka

Małgosia jest nauczycielką wychowania fizycznego. Pracuje z dziećmi z klas 4-6. Prywatnie to mama dwójki dorosłych już dzieci, babcia Oli i Ali, a od 35 lat żona wspierającego ją męża. Sportem interesowała się od zawsze. „W szkole podstawowej, potem średniej i na studiach byłam dyżurną reprezentantką niemal na wszystkich zawodach lekkoatletycznych.” – opowiada. Wszystko zmieniło się jednak gdy zaczęła pracę, a na świecie pojawiły się dzieci. Nowe obowiązki rodzinne i praca zawodowa spowodowały, że nie było już czasu na kontynuowanie sportowych zainteresowań.

„Aż przyszedł rok 2012, który przewrócił moje życie do góry nogami.” – tłumaczy Gosia – „Pewnego dnia widząc ludzi biegających ulicami zadałam sobie pytanie: dlaczego ja tak nie mogę? Przecież lubię biegać, lubię ruch, sport, aktywność. Teraz kiedy w zasadzie wszystko mam poukładane. Mam czas, dorosłe dzieci w innym mieście. Oprócz pracy zawodowej mam tylko obowiązki związane z prowadzeniem domu, a je zawsze można odłożyć na później. I stało się. 6 sierpnia wyszłam, po wielu latach przerwy, by spróbować . Było to w roku, w którym skończyłam dokładnie 50 lat. Duża ilość wolnego czasu, syndrom „ pustego gniazda” i ciekawość  czy dam radę zmotywowały mnie do pierwszej po latach próby biegu.”

Do pierwszych prób biegowych, Małgosia podeszła bardzo profesjonalnie. „Pamiętam, że za pierwszym razem pokonałam ok. 5 km w następujący sposób: 2 minuty biegu /1 minuta marszu. Potem z każdym treningiem było coraz więcej biegu. Biegałam 3 razy w tygodniu. Co jakiś czas zwiększałam dystans. Po 3 miesiącach wystartowałam w pierwszych zawodach lokalnych – Biegu Ptolemeusza na dystansie 10km. Zajęłam wtedy 6 miejsce w mojej kategorii wiekowej. Ale wówczas najważniejszym dla mnie był fakt, że w ogóle dobiegłam.” – opowiada.  Co ciekawe, na początku to nie samo bieganie sprawiało jej najwięcej trudności, tylko zarządzanie czasem i planowanie.  „W szkole pracowałam o różnych porach. Kiedy szłam na popołudnie, wtedy biegałam wcześnie rano. Kiedy pracowałam na rano – treningi realizowałam wieczorem. Nie było mi łatwo. Jako sowa lubiłam wieczorem dłużej posiedzieć by rano pospać ile się da. Jednak chęć doskonalenia biegu i samorealizacji była tak silna, że nakręcała mnie bardzo pozytywnie i z czasem nawet w jesienne deszczowe poranki zrywałam się z łóżka by odbyć trening. Satysfakcja z pokonywania trudności była tak duża, że potem nie zastanawiałam się już, czy mi się chce, tylko z niecierpliwością czekałam na kolejny trening.”

Od tamtego czasu minęło już 6 lat, a na półkach Małgosi aż roi się od medali i pucharów za osiągnięcia sportowe. Zwykle w swojej kategorii wiekowej zajmuje czołowe lokaty. „Każdy w zasadzie bieg, czy to na dużych zawodach czy też na małych, lokalnych jest dla mnie bardzo ważny. Do każdych zawodów podchodzę z należytą starannością. I na każde się cieszę.”  – opowiada – „Może jednym z większych moich osiągnięć jest zdobycie w tym roku Korony Maratonów czyli przebiegnięcie 5 wyznaczonych maratonów w dwa lata od pokonania pierwszego. Ogromnym dla mnie osiągnięciem, poza tymi nagradzanymi, jest również przebiegniecie maratonu („zejście” jak mawiają biegacze) poniżej 4 godzin. Udało mi się to już 3 krotnie. Najlepszy czas uzyskałam w Dębnie 3:56. I nadal próbuję zejść poniżej tego czasu na razie bezskutecznie.”

By być w tak świetnej formie, Małgosia biega 3-4 razy w tygodniu. „Zwykle w niedzielę rano kiedy mam więcej czasu są to długie wybiegania od 15 do 20 km. W tygodniu robię  odcinki 10-cio kilometrowe. Ale i one się różnią. Są to interwały (biegi ze zmienną prędkością), tempówki (odcinki w określonym tempie) czy podbiegi. Zdarza się, że rano w niedzielę biegam by po południu towarzyszyć mężowi w wycieczce rowerowej od 16 do 30 km. Mąż zawsze pyta czy mam siłę” – śmieje się Małgosia.

W dni, w które nie biega, Gosia ćwiczy siłowo w domu na macie. Raz w tygodniu pływa.  W ciepłe i suche dni Małgosia śmiga na rolkach, a zimą jeździ na łyżwach. „Umiejętność jazdy na łyżwach wyssałam z mlekiem matki. Od wczesnego dzieciństwa jeździłam na łyżwach mając przed blokiem staw. Częstsze niż teraz relacje z łyżwiarstwa figurowego skłaniały mnie do nieustannej pracy nad umiejętnościami. Gdyby był wtedy w Kaliszu klub łyżwiarstwa figurowego to kto wie….” – rozmyśla.

Trenowanie nie miałoby sensu bez zdrowego odżywiania. Odkąd biega, z dużo większą świadomością podchodzi do tego, co nakłada na talerz. „Zwykle są to białkowo-tłuszczowe śniadania, obiady z dużą ilością warzyw czy posiłki węglowodanowe przed zawodami. Nie przepadam za mięsem. Są okresy, że nie jem go wcale. Nie jem wędlin. Wolę dobre sery. Zwracam uwagę na kaloryczność posiłków. Zdarzają mi się jednak przyjemne odstępstwa. Nie odmówię sobie lodów, za którymi przepadam.”

Na takim poziomie wytrenowania, na jakim jest Gosia, każda aktywność sprawia już tylko przyjemność. Nie ma już miejsca na wymówki. Sport nie jest obowiązkiem, a przyjemnością. „Mam wypełniony czas wolny. Nie biegam ze ścierkami po domu by zetrzeć najmniejszy pyłek. Sprzątam w tzw. międzyczasie.” – tłumaczy Małgosia – „I co najważniejsze poświęcam ten czas sobie. Teraz jest moje 5 minut. Rozwijam się. Dbam o kondycję. Tym samym dbam o ciało, skórę. Oczyszczam głowę ze złych myśli, problemów. Podczas biegu mam czas na przemyślenia, poszukiwanie najlepszych rozwiązań. Bieganie jest wygodne. Oczywiście nie samo w sobie. Mam tu na myśli fakt, że wystarczy ubrać buty i wyjść z domu. Nie trzeba dojeżdżać, płacić za zajęcia, trzymać się sztywno ustalonych godzin. Biegam, kiedy tylko mam czas i ochotę. Bieganie pozwala na realizację marzeń. Pokonując coraz więcej kilometrów wyznaczam sobie biegowe cele. I dążę do ich realizacji. Niektóre z nich stają się marzeniami. Jak choćby przebiegnięcie Korony  Maratonów czy ukończenie Runmageddonu.”

Małgosia prócz samych biegów, ma też inne zainteresowanie. Interesuje się fotografią makro, morsuje. Niedawno kupiła sobie gitarę, na której ostatnio grała w szkole podstawowej. Założyła bloga, gdzie opisuje swoje sportowe osiągnięcia. To właśnie po 50-tce skoczyła ze spadochronem, latała na paralotni, nauczyła się jeździć motocyklem. „Mam teraz swój czas.” – mówi Gosia – „Jestem dumną mamą, babcią wspaniałych wnuczek, aktywną żoną i mam szczęście, że we wszystkim wspiera mnie mąż. Oprócz tego, że razem pływamy i jeździmy na wycieczki rowerowe mąż jest moim najwierniejszym kibicem i menagerem. Jeździmy razem na zawody, czeka na mnie na mecie, dopinguje, doradza, pomaga. Jestem mu bardzo wdzięczna.”

Na pytanie co poradziłaby osobie w wieku 50+ która chciałaby rozpocząć przygodę z aktywnością fizyczną, bez namysłu odpowiada: „Na rozpoczęcie aktywności fizycznej jest zawsze czas. Pod warunkiem, że jest się w miarę zdrową. W moim wieku już chyba nie można być w pełni zdrową, ale mam tu na myśli brak poważnych przeciwskazań zdrowotnych. Każda aktywność przynosi wymierne korzyści. Ma zbawienny wpływ na pracę stawów, krążenie, dotlenienie. Również na zdrowie psychiczne. Podczas każdej podejmowanej aktywności uwalniają się endorfiny – hormony szczęścia, które sprawiają, że człowiek najbardziej zmęczony jest zadowolony. Nie trzeba rzucać się od razu na głęboką wodę. Ktoś kto nie lubi biegać – nie będzie biegał, ale może odnajdzie zadowolenie chodząc z kijkami, czy jeżdżąc na rowerze. Może parę ćwiczeń rozciągających sprawi, że poczujemy się lepiej. Niektórym wystarczy tylko spacer. To najprostsza forma aktywności. Ważne by znaleźć na nią czas -czas dla siebie. To najlepszy moment dla pań w moim wieku. Mamy już życiowe doświadczenie, sprecyzowane zainteresowania, więcej wolnego czasu i jako takie siły by podejmować wyzwania. Odwagi szanowne Panie! Życie jest piękne. Szkoda czasu by siedzieć w domu i się zamartwiać!”

 

Najważniejsze osiągnięcia sportowe Małgosi:
II miejsce w Dębno Maraton, II miejsce w 4 Nocnym Półmaratonie we Wrocławiu, I miejsce w I Nocnym Półmaratonie w Kaliszu,  II miejsce w Biegu Na Ślężę, II miejsce w Biegu po schodach Tower Run, I miejsca w biegach lokalnych w Kaliszu I Ostrowie Wlkp, I miejsce w Triathlonie w Ślesinie,  ukończenie bardzo ciężkiego biegu Runmageddon we Wrocławiu oraz biegi charytatywne.

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Komentarze

Andrzej
Podziwiam Małgosię. Szacun dla jej sportowej pasji
12.10.2018, 21:16:50

Podziel się z nami swoją opinią