Dorota Raulin

Dorota Raulin, wiek: 44, zawód: KOBIETA 

Gdy trafiłam na jej zdjęcie, wiedziałam że muszę dowiedzieć się kim jest ta kobieta o błękitnych, hipnotyzujących oczach. Przeklikałam Internet i okazało się, że Dorota poza niezwykłą urodą, ma bardzo inspirujące zainteresowania. Wykręciłam jej numer telefonu i umówiłyśmy się na rozmowę.

„Robiłam już tyle rzeczy w życiu, że tak naprawdę nie wiem jaki mam zawód –  śmieje się Dorota – Ukończyłam szkołę medyczną i jako pielęgniarka pracowałam do urodzenia syna. Potem przez kolejnych 18 lat byłam managerem w znanych firmach branży fashion. Życie dzieliłam między pracę, wychowywanie syna i psa. Codzienne obowiązki pochłaniały mnie na tyle mocno, że nie było już czasu na pasje i dodatkowe zajęcia.”

Rutyna, dorastanie syna, brak satysfakcji z życia zawodowego, stres związany z pracą w korporacji,  powodowały frustracje i chęć odmiany. Jednak decyzji o zmianie życia nie podjęła pod wpływem impulsu. To był proces. „Wszystko zaczęło się ujawniać przed 40-stką, dokładnie kiedy miałam 38 lat. – wyjaśnia – Pamiętam gdy jako dziecko oglądałam film „40-latek” i byłam załamana takim życiem, przerażało mnie, że będąc w tym wieku, tak się żyje i wygląda. Przypomniało mi się to po latach i byłam pewna, że to nie ja. Ja nie mam jeszcze 40, myślałam wtedy, mam dużo do zrobienia, zobaczenia, przeżycia … zawsze czułam pod skórą, że to nie może tak być by tylko pracować i zajmować się domem. Choć uważam ten sposób życia za wielką sztukę, żeby nie było.”

Mieszkanie kupiła przed 40-stką. Samodzielnie położyła kafle, wymalowała meble, zawiesiła dekoracje. Wszytko na biało. „I wtedy coś się we mnie ruszyło. Malowałam kolejne i kolejne meble. Sprawiało mi to frajdę, odprężało i pięknie się prezentowało. – opowiada Dorota – Olśnienia doznałam w Londynie gdy szłam ulicą i na wystawach widziałam antyki na giętych nogach, a w sklepach typu oxfam furniture lub car-boot (jak nasze giełdy) stylowe krzesła za 2£! Tam też usłyszałam o znanej malarce i twórczyni farb kredowych Annie Sloan. To z niej, do dnia dzisiejszego czerpię inspiracje.”

Wtedy, na Londyńskich ulicach zrodził się pomysł na Reanimację Drewnianej Kultury – UniQue Loft. I choć na początku Dorota zajmowała się głównie dekorowaniem mieszkań na sprzedaż i wynajem to jednak zdobienie i malowanie drewna zawsze było dla niej najważniejsze. „Nauczyłam się sama używać farb, wosków, a w głowie kłębiły się pomysły na nowe meble. Mam lekkiego bzika na punkcie krzeseł i taboretów. Kocham kształt starych mebli i reinkarnacje poszczególnych modeli. Wyjątkowe są dla mnie okazy znanej na całym świecie fabryki Thonet ( w Polsce uprawnienia do robienia tych mebli miało Radomsko). Gięte drewno to klasyka, która mnie zauroczyła. Uwielbiam też ludwikowskie, rzeźbione meble, drewno francuskie, mocne stoły na toczonych nogach i wszystkie epizody meblarskie z krajów Europy ( Francją, Włochy, Skandynawia). Doceniam nowoczesną architekturę i wnętrza, jednak w zabytkowych, szlachetnych klimatach czuję się najlepiej. Nowe technologie produkcji farb kredowych pozwalają na wyłuskanie z mebli drewnianych tego, co w nich najpiękniejsze: duszy i charakteru. Ten sznyt jest bezcenny.”

Od 5 lat Dorota stara się pogodzić życie z pracą twórczą. Nadal szuka równowagi między istnieniem, a tworzeniem. Były ciężkie próby lżejszej pracy na etacie i twórczości po godzinach, ale nie zdawało to egzaminu. „Obecnie wszystkie moje działania są skierowane na to co kocham, a nie muszę robić. Kupuję meble, maluje i sprzedaje. Maluję meble w domu u klientów. Wykonuję sesje zdjęciowe. Doradzam w urządzaniu wnętrz, a nawet sprzedaję autorskie produkty (pędzle dekoracyjne).”

Niedawno Dorota założyła też profil na Instagramie – Piastra z Trójmiastra. Umieszcza tam własne zdjęcia, często autoportrety, które robią wrażenie. „Zdjęcia bez makijażu i ze zmarszczkami robiłam sobie zawsze. To taka kontra do tych profili, które propagują sztuczne rzęsy, photoshop, full makijaż i wieczną młodość. Chciałam pokazać, że można zrobić selfie lub portret bez tego wszystkiego i to grubo po 40 – śmieje się Dorota  – Lubię trendy „no make up” „natural beauty”. Inspiracją była też dla mnie historia Vivienne Dorothy Meyer, która robiła selfie w latach 60-tych, bardzo ciekawe ujęcia własne, wręcz artystyczne obrazy. Jej zdjęcia zostały odkryte i ujawnione niedawno, ale czasy mamy przecież inne.”

Czy warto było dokonać tak radykalnej zmiany?

„Jeśli zmiana dotyczy wnętrza, rozwoju i zwiększenia świadomości człowieka to mówię z pełnym przekonaniem, że tak! Oczywiście nie jest to łatwe, bo mechanizmy ludzkie, kultura w której się ktoś wychował, czy środowisko, w którym żyje, czasem utrudniają decyzje. Ważni są ludzie i przyjaciele, którzy wspierają. Utwierdzają, że warto iść nowo wybraną drogą. Nigdy nie skończyłam żadnego kursu, warsztatu, ani szkoły plastycznej, a słowa uznania z ust osoby wybitnej z tej dziedziny (moja znajoma profesor z ASP w Gdańsku) sprawiły, że nabrałam pewności w działaniu. Praca w branży fashion, zainteresowania (muzyka, architektura, fotografia) i podróże służbowe zawsze wpływały na mnie inspirująco i modelowały moją wrażliwość artystyczną. Dzisiaj wiem, że interesuje mnie droga życia, a nie sam cel. Chcę spokojnie i twórczo żyć z moim partnerem. Doceniać ważne momenty, celebrować „proste” życie i się nie spieszyć. Oczywiście również marzę. Chciałabym otworzyć własny warsztat, który skupiałby kilka rodzajów rzemiosła, mam apetyt na podróż do Japonii i coś co śni mi się od dłuższego czasu, czyli bycie surferką 🙂 Jestem w największym rozkwicie i najlepszym momencie swojego życia. Doświadczona, zdrowa i świadoma. To musi się udać!”

Koniecznie zajrzyjcie do Doroty: UniQue Loft Reanimacja Drewnianej Kultury – WARTO!

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Podziel się z nami swoją opinią