CZTERDZIESTOLATEK X

Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień? Jeśli urodziłaś się w latach 70-tych to z łatwością jesteś w stanie zanucić tę melodię. Zapewne znasz też historię inżyniera Stefana Karwowskiego.Mało tego! Gdy oglądałaś „Czterdziestolatka” na pewno wyobrażałaś sobie, że Twoje życie będzie ciekawsze, bardziej inspirujące, będziesz spełniać marzenia, a praca i dom nie będą Cię ograniczać. Tylko czy rzeczywiście życie dzisiejszego czterdziestolatka jest łatwiejsze i ciekawsze niż kiedyś? Wręcz przeciwnie. Życie czterdziestolatka nigdy jeszcze nie było tak trudne.

Współcześni czterdziestolatkowie urodzili się w latach 70-tych ubiegłego wieku. Należą zatem do pokolenia X, które wciśnięte pomiędzy wielką falę baby boomers’ów a cyfrowe pokolenie Y, od zawsze traktowane było po macoszemu. Według różnych ujęć terminem tym obejmuje się pokolenie urodzone pomiędzy 1961 a 1981 rokiem, bądź 1965 aż do 1986. Niezależnie od tego jakie dokładne ramy czasowe przyjmiemy, dzieci niżu demograficznego lat 70-tych zostały przez świat trochę oszukane. Obiecywano im, że dzięki własnej pracy i wykształceniu zdobędą wszystko w nowym, kapitalistycznym świecie, tymczasem jest to jedno z najbardziej rozczarowanych i zestresowanych pokoleń w historii. Ale po kolei.

Z jednej strony pokolenie X jest pierwszą tak dobrze wykształconą grupą ludzi. Studia wyższe, możliwość wyjazdów zagranicznych i nauka języków obcych była celem ich edukacji. Do tego było to pierwsze pokolenie, które miało wolny wybór by wybrać własną ścieżkę życiową. Kobiety mogły pójść na studia, bądź zostać w domu; wyjść za mąż i wychowywać dzieci lub postawić na karierę, lub łączyć jedną rolę z drugą. Mężczyźni zaangażowali się bardziej w obowiązki domowe. Można powiedzieć, że nigdy przedtem nie było tak słodko, a jednak…

Gdy pokolenie X ruszyło na rynek pracy w drugiej połowie lat 90-tych, szybko zderzyło się z rzeczywistością. Mimo wysokich kwalifikacji i znajomości języków obcych, droga do awansu okazała się trudniejsza niż się spodziewano. Te najbardziej atrakcyjne stanowiska były już bowiem obsadzone przez ówczesnych trzydziestolatków, którzy najlepiej wykorzystali przemiany transformacji. Zajmowali zatem niższe stanowiska by czekać na „swoją kolej”. I tu przyszło kolejne rozczarowanie. Okazało się, że dużo lepiej w korporacjach i innych mniejszych i większych organizacjach pracy, lepiej od nich radzi sobie pokolenie Y, które urodzone już w erze cyfryzacji, śmiało zaczęło deptać im po piętach. Wartości pokolenia X takie jak lojalność wobec pracodawcy, sumienność czy pokora okazały się staromodne i nie wpasowały się w nowe struktury zatrudnienia. Bycie „dobrym pracownikiem” we współczesnym świecie nie gwarantuje już ani awansu ani nawet stabilnego zatrudnienia. Efekt? Dzisiejsi czterdziestolatkowie żyją w ciągłym strachu przed utratą pracy i w lęku o to co przyniesie jutro, a… kredyty same przecież się nie spłacą. No właśnie. „Życie na kredyt”  jest pewną  stałą w życiu czterdziestolatka. Hipoteki zaciągnięte na 30-40 lat sprawiają, że współcześni czterdziestolatkowie są biedniejsi niż byli ich rodzice w tym samym wieku. O kredytach we frankach, nawet nie ma co wspominać. A przecież trzeba zarobić nie tylko na kredyt i móc opłacić koszty życia, ale też przydałoby się pojechać na wakacje latem i pośmigać na nartach w ziemie – najlepiej w Dolomitach. Ciągła presja by mieć dużo, lepiej, więcej, a przy tym świetnie się bawić i spełniać marzenia skutkuje ciągłym poczuciem rozczarowania i frustracji.

Czterdzieste urodziny często też przynoszą rewolucję w życiu prywatnym. Zgodnie z danymi GUS, w 2017 r. w Polsce, najczęściej pozew o rozwód składały osoby w wieku 40-49 lat, czyli przedstawiciele pokolenia X właśnie. Zatem prócz codziennych zmagań o zapewnienie bezpieczeństwa finansowego, dochodzą jeszcze zmartwienia dotyczące przeorganizowania życia rodziny. Dzisiejsi czterdziestolatkowie mają więc pełne prawo by czuć się przemęczeni i zestresowani. W końcu trzeba „dawać radę” w pracy, zarabiać pieniądze, wychowywać nierzadko krnąbrnego nastolatka, uporać się z rozwodem jeśli jest taka konieczność, zdążyć pójść na siłownię i odwiedzić kosmetyczkę, a w niedzielę z dużym uśmiechem pójść na obiad do rodziców. Czterdziestolatkowie zrozumieli już przecież, że ten świat nie jest dla słabeuszy, a to jak mnie postrzegają inni w dużej mierze wpływa na status społeczny. I choć życie w tym okresie bardziej przypomina odhaczanie kolejnych punktów na liście „do zrobienia”, niż spełnianie marzeń, to nie widać drogi ucieczki. Pojawiają się za to problemy ze snem, spadek libido, skłonność do używek, u kobiet menopauza przychodzi wcześniej, a wszyscy coraz chętniej sięgają po antydepresanty.

Współczesnemu czterdziestolatkowi daleko zatem do serialowego „Czterdziestolatka”. Przedstawiciele pokolenia X nie mogą przecież narzekać na stabilizację, czy nudę. Pytanie tylko czy inżynier Karwowski chętnie zamieniłby się z nimi miejscami? Wątpię.

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Komentarze

40-latka
Każde pokolenie zmaga się że swoimi problemami. Ma też swoje radości. Życie...
12.01.2019, 15:37:40

Podziel się z nami swoją opinią