AAD I REMCO VAN DER LINDEN

Niezwykły duet ojca i syna podbija świat modelingu. Gdy patrzy się na ich zdjęcia, łatwo odnieść wrażenie, że od zawsze byli ze sobą bardzo blisko. W rzeczywistości, ich relacje są równie nowe jak kariera ojca – 73-letniego Aada, który przez całe życie zajmował się  hodowlą tulipanów.  Ich współpraca rozpoczęła się dwa lata temu, gdy Aad wyjechał na swoje pierwsze od 50 lat wakacje na Ibizę, by odwiedzić syna. „Tata przyszedł na sesję, którą miałem i poprosiłem byśmy zrobili sobie jedno wspólne zdjęcie dla mamy – opowiada Remco – Gdy zamieściłem je na Facebooku zamiast normalnych 200 polubień, dostałem ich aż 700! A fotografowie, styliści i makijażyści, którzy ze mną pracowali, zaczęli pytać, czy zgodzilibyśmy się wspólnie brać udział w sesjach zdjęciowych.”

Od tego czasu, podróżują po całym świecie, robiąc wspólne sesje dla magazynów i agencji reklamowych. Aad chodził już po wybiegu, nosił sztuczne tatuaże, jeździł też na rolkach, a nawet pływał na łodzi rybackiej! „Do sesji dla włoskiej firmy zajmującej się krzesłami tata musiał siedzieć nad jeziorem Como i udawać, że śpi na swoim krześle, więc dosłownie zarabiał pieniądze przez sen!” – śmieje się Remco.

Wspólna praca, nie tylko umocniła relacje między ojcem a synem, ale przede wszystkim stała się przełomem w życiu Aada, który przez 30 lat chorował na depresję. W wieku 40 lat Aad brał udział w tragicznym wypadku samochodowym, w którym zginęła 17-letnia dziewczyna. Mimo, że to nie on ponosił odpowiedzialność za śmierć siedemnastolatki, to przez te wszystkie lata nie był w stanie się z tym pogodzić.  „W tamtym czasie nie było terapii” – tłumaczy Aad – „Żyłem w małej wiosce w Holandii, gdzie wszyscy się znają i doskonale wiedzieli o wypadku. Czułem, że nie mam prawa być szczęśliwy czy chociażby uśmiechać się na ulicy, bo ludzie będą patrzeć i dziwić się jak można być wesołym po tym co się stało. Oczywiście, nikt nie wytykał mnie palcami, ale tak się właśnie czułem.”

Ogromne poczucie winy, ból, a do tego choroba nowotworowa, na którą Aad zachorował mając 30 lat pogrążyły go w depresji. „Każdy niesie swój krzyż, ale jeśli masz zbyt dużo krzyży, to po prostu się rozsypujesz” – mówi Remco. „To że tata nie otrzymał żadnej pomocy psychologicznej po tym tragicznym wypadku, było przyczyną jego kolejnych problemów zdrowotnych. To gówno musi z Ciebie wyjść poprzez rozmowę, płacz, krzyk. Tylko wtedy ma się szansę by na nowo zacząć żyć. ”

Dla Aada pomoc przyszła gdy Remco spytał, czy mógłby wziąć  stary samochód ojca – Cabrio VW Golf, który od lat stał nieużywany w garażu.  Aad się zgodził, ale pod warunkiem że razem przewiozą go na Ibizę, gdzie mieszkał Remco. I tak spędzili dwa dni podróżując po Europie w jednym samochodzie i po raz pierwszy rozmawiali o swoim życiu i wypadku. „Kiedy twój tata zaczyna mówić o swojej młodości i o tym, co się wydarzyło, sam także zaczynasz się bardziej otwierać, ponieważ rozmawiasz już nie jak z ojcem, ale bardziej jak z przyjacielem”- mówi Remco.

To wtedy Remco zasugerował ojcu leczenie, terapią EMDR.  „To dziwne dla rodzica, ponieważ dopiero co podcierałeś dziecku nos, a tu nagle ten facet daje ci radę,” – śmieje się Aad. W terapii zaburzeń stresu pourazowego metodą EMDR przywołuje się i przetwarza dawne traumatyczne wspomnienia. Skupia się uwagę na wstrząsających doświadczeniach, przekonaniach na temat siebie i odczuwanych emocjach. W tej metodzie trwa naprzemienna symulacja, polegająca na wodzeniu wzrokiem za przesuwającą się dłonią terapeuty.  „To trudne doświadczenie – mówi Aad – Musisz przejść przez każdy szczegół, opisać w jaki sposób się czujesz,  by dotrzeć do sedna problemu. Przepłakałem wiele godzin, ale efekt końcowy jest niesamowity” – mówi Aad. Po zakończonej terapii Aad mógł wreszcie odwiedzić grób dziewczyny, która zginęła w wypadku, żegnając się z nią i z poczuciem winy. Teraz sam pomaga innym. Organizuje spotkania w kawiarniach, by rozmawiać z osobami po równie traumatycznych przeżyciach.

A co ze znalezieniem szczęścia tak późno w życiu? „Nigdy nie jest za późno. Mam 73 lata, ale nie zachowuję się jak typowy staruszek. – opowiada Aad –  Pracuję przed obiektywem, chodzę na siłownię. To są rzeczy, których nigdy nie robiłem, więc teraz korzystam z życia jak umiem.” „Wiek staje się zdecydowanie mniej ważny” – dodaje Remco. –  „Mamy z tatą dużo pracy. Jesteśmy rodziną, więc jesteśmy autentyczni w tym co robimy i co pokazujemy. To widać na zdjęciach”.

Na pytanie czy światła reflektorów nie przewróciły tacie w głowie, Remco ze śmiechem odpowiada: „Dzięki pracy w branży fashion, tata zaczął przywiązywać większą uwagę do tego jak wygląda, kupuje ubrania w sklepach, do których kiedyś nawet nie zaglądał. Wie też, że teraz musi mnie informować, kiedy planuje pójść do fryzjera!”  Dzięki wspólnej pracy, ojciec zyskał nowe życia, a syn odzyskał ojca:  „Dowiaduję się, że jestem jak mój tata”, mówi Remco. „To zupełnie szalone. Sposób, w jaki zacznie się ruszać, albo zrobi jakiś gest czy coś takiego jak ja. Zawsze myślałem, że jestem bardziej jak moja mama.”

 

 

 

 

Newsletter

Zapisz się i buduj z nami silną i zangażowaną społeczność

Podziel się z nami swoją opinią